Dodano: 2013-12-03 16:34
No ja podobnie, pompek zrobię zwykle 30 na serię bez wysiłku, ale w granicach 30-50 już się męczę, 60-ciu nawet nie próbuję przekraczać.
I z tym rozciąganiem popieram, bo o tym się zwykle zapomina, od siedzenia przed kompem brzuch, uda i pachwiny mam właśnie w najsłabszej kondycji :-/
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-12-03 16:40
Przestałem ostatnio żłopać piwo, a zabrałem się za wino, to nie dość że kondycja się poprawiła, to i chudnąć zacząłem. Choć mam wrażenie, że od biegania tracę masę mięśniową. Będę musiał chyba biegać krócej, ale za to więcej sprintów robić.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2013-12-03 17:17
Ja już trzeci sezon prawie nie piję alkoholu, nigdy w samotności, raczej tylko od święta i wtedy gdy mam poczucie, że zasłużyłem, znacznie lepiej wtedy smakuje :-)
Po kilku takich cyklach sezonowych wiem już mniej więcej kiedy będę tracił na masie, a kiedy przybierał. Też jestem w fazie spadku masy. Górne partie chyba trenuję dobrze, mięsa trochę zostaje, ale po biegach czuję piszczele za bardzo, a uda za grube :-/ Sprinty pewnie by pomogły, wpiszę je sobie pewnie w grafik na następny sezon.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-12-03 20:10
Też tak masz, że najlepiej Ci się rozwijają mięśnie nóg ?
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2013-12-03 21:09
Hmmm, chyba właśnie nie. Najlepiej rozwijają mi się kaptury, grzbiet i ramiona, bez rewelacji, ale ja od natury dostałem zestaw genów poniżej średniej, więc cieszę się z postępów. Ta grupa mięśni prawie nigdy mnie nie boli po treningu czy po przeniesieniu czegoś cięższego.
Z nogami coś na pewno źle robię, uda za grube, łydki za cienkie i pewnie m.in. przez to zdarzały mi się kontuzje kolana i pęknięcie kości śródstopia.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-12-03 21:39
Mi najłatwiej wytrenować nogi. Minusem masywnych nóg jest, że na treningach miałem trudności z wysokimi kopnięciami. Trudno rozciągnąć taką kupę mięcha.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2013-12-03 22:01
Pomijając fakt, że przeciętnemu Szwedowi wysokie kopnięcia do niczego nie są potrzebne, to mamy tu ten sam problem. Też właśnie nie mogę dobrze rozciągnąć nóg, za duża masa i trudno je rozgrzać :-/
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-12-03 22:14
Chyba, że ten Szwed to Dolph Lundgren :-)
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2013-12-03 22:32
Spodziewałem się, że właśnie specjalnie coś wynajdziesz, hehe, ale nie kojarzę gościa i nie chce mi się sprawdzać
Wracając do mięsa, to im większa masa mięśniowa tym trudniej wejść w cykl treningowy, ale jak już się wejdzie to forma utrzymuje się dłużej. W sumie chyba chodzi o to, żeby utrzymywała się cały rok, co najwyżej na różnych poziomach, ale cały czas mierzalnych i stabilnych.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-12-03 22:54
Ja bym przybrał chętnie parę kilo na masie.
A Dolph:
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2013-12-03 23:19
No dobra, sprawdziłem. Jeden z moich ulubionych klawiszowców Richard "nie mylić z MacGyverem" Andresson ma jeszcze lepsze potencjalne warunki fizyczne, ale rozwinął inne zdolności. Nie robi z siebie showmana, więc mało kto kojarzy:
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-04-06 12:50
Jeszcze wrócę do wątku gier przygodowych RPG i w jaki sposób mogą się przydać w rzeczywistym życiu.
W zeszłym roku byłem na wycieczce na Lubelszczyźnie, a oto przebieg tej wycieczki:
Zasady jakimi zwykle kieruję się w życiu
Przebieg wyprawy po Lubelszczyźnie
Analiza stanów, w jakich się znajdowałem według kryteriów z pierwszego linka
Startowałem powiedzmy ok. północy 18/19 października 2013r. a zakończyłem podróż 22/23 października 2013r. Przeżywałem różne przygody, np. najgorzej pod prawie wszystkimi względami było ze mną w nocy z 20/21 (zimno, nie wiedziałem czy mi starczy kasy, sami obcy ludzie dookoła itp., ale przynajmniej księżyc był prawie w pełni i niebo było przejrzyste), ale już w trakcie powrotu do domu wszystko wracało do normy, a ja miałem fajne przeżycia
Gdyby wykresy były niewyraźne to nic, najważniejsze są te zasady, przynajmniej dla mnie.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-08-20 15:32 Zmieniono: 2014-08-20 15:41
| GreenEyed napisał(a): |
| Yngwie analiza stanu pogody ducha brzmi ciekawie :D , jesteś naprawdę specyficzną osobą (w żadnym wypadku nie piszę tego negatywnie) jak tak czytam Twoje wypowiedzi. |
Jak chcesz to spróbuję Ci wyjaśnić te specyfikacje
Punkt 1) to nic innego jak tzw. biomet, czyli warunki biometeorologiczne (temperatura, ciśnienie, siła wiatru, kierunek wiatru, zachmurzenie, wilgotność, opady) - podawane w procentach. W moim przypadku mierzone cały czas w miejscu, gdzie się znajdowałem.
| GreenEyed napisał(a): |
| Widzisz ale piszesz o sobie, ja opisuje obserwacje. Które nie zawsze dotyczą mnie tylko ludzi w koło.
|
Punkt 3) z analizy stanów z poprzedniego posta to "Widzisz ale piszesz o sobie" a 4) "ja opisuje obserwacje. Które nie zawsze dotyczą mnie tylko ludzi w koło"
Czyli punkt 3) to to jaki ja jestem dla otoczenia w momencie, gdy wszystkie inne czynniki są stałe i nie mają znaczenia. Punkt 4) to moje relacje z innymi, też przy założeniu, że nic innego w danym momencie nie ma znaczenia
Punkt 8) to właśnie "analiza stanu pogody ducha" - mentalność - odporność psychiczna, morale (np. wiara, nadzieja, miłość), emocje.
Punkt 10) zamieniłbym na 'etyczne', a 'życiowe' to byłaby suma - integra, całka ze wszystkich czynników.
Właściwie tylko do pkt. 1 nie mam wątpliwości, że dobrałem dobre parametry, bo są powszechnie znane, co do reszty jeszcze muszę to sobie lepiej poukładać.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła